Od kilkudziesięciu godzin w wielu instytucjach na całym świecie trwa panika. Pierwszym celem hakerów była Ukraina, teraz wirus atakuje również polskie firmy. Za informatyczną inwazją stoi wirus (ransomware) o nazwie Petya.

Pierwsze informacje na temat ataków wirusa Petya przyszły z Ukrainy, sam wicepremier tego kraju pokazał na swoim facebooku co dzieje się z komputerem po ataku.


Tak wyglądał atak na początku teraz już po modyfikacji ekrany zaatakowanych monitorów wyglądają w ten sposób:


Co jeśli zobaczysz taki ekran u siebie?

Hakerzy domagają się zapłaty okupu 300USD w bitcoinach, za każdym razem proszą o przesłanie klucza i adresu BTC z którego dokonano wpłaty na adres przestępców. Nie gwarantuje to odzyskania danych, ani zdjęcia blokady, ale już część firm zdecydowało się opłacić okup co zapewne przełoży się na duże korzyści finansowe dla twórców wirusa. 

We wtorek około godziny 13 pojawiły się pierwsze informacje o ofiarach w Polsce i podobnie jak w przypadkach zagranicznych, problem dotknął m. in. firmy działające w branży logistycznej.

Firma Raben ze względu na “międzynarodowe zagrożenie wirusowe, wstrzymała wszystkie operacje transportowe“, a od rana nie funkcjonuje też InterCars. Jak podaje niebezpiecznik.pl ofiarami są firmy kancelarii prawnych, TNT w Katowicach, Kronospan, Mondelez we Wrocławiu oraz jedna z działających na polskim rynku firm medycznych obecna także za wschodnią granicą. Przykłady mówią, że nikt nie powinien czuć się bezpiecznie. Dokładnie nie wiadomo w jaki sposób rozpowszechnia się Petya.

Jak dokładnie działają tego typu ataki i co chcą osiągnąć hakerzy za nimi stojący - opowiada Piotr Konieczny z firmy niebezpiecznik.pl na wideo poniżej.