Czyżby obecny rząd nie poprzestawał na prowadzeniu polityki prorodzinnej, ale chciałby mocno odcisnąć piętno również na branży motoryzacyjnej? Trwają aktualnie prace nad nowymi założeniami zmian w tej dziedzinie. Za 10 lat, po polskich drogach ma poruszać się przynajmniej milion samochodów zasilanych na energię elektryczną.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości, już od samego początku swojej kadencji rzuca nowatorskimi projektami. Tym razem mowa jest o prezentacji „W kierunku elektromobilności- prezentacja założeń Planu Rozwoju Elektromobilności w Polsce”, która została opracowana przez ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego. Założenia, a także inne merytoryczne uwarunkowania, można było obejrzeć na Politechnice Warszawskiej. Według wyliczeń, po polskich drogach za 10 lat, będzie jeździć aż milion samochodów elektrycznych. Spółki energetyczne z tego tytułu mają zarobić aż 2 miliardy złotych. Według wicepremiera, Mateusza Morawieckiego, będzie to ogromny rozmach polskiej gospodarki.

Dzięki pojazdom elektrycznym będzie możliwe obniżenie poziomu zanieczyszczeń w Polsce. Ponadto można mówić o zaspokojeniu potrzeb polskich rodzin, na sprawne i ekonomiczne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Obecnie w dużych miastach, statystyczna rodzina posiada na stanie aż 3 samochody. Najczęściej służą one do poruszania się wewnątrz aglomeracji.

Skok w niemożliwe? Raczej należy podkreślić umiejętności polskich konstruktorów i naukowców, dla których opracowywanie nowatorskich rozwiązań nie jest nawet wyzwaniem, ale raczej chlebem powszednim. Tym bardziej, że samochody elektryczne nie są całkowitą nowością, a jedynie rzadkością na polskich drogach. Po rozwiązaniu problemu dotyczącego magazynowania energii elektrycznej, zapewne takie samochody staną się jeszcze bardziej funkcjonalne.

Projekt nie tylko pozwoliłby na ekonomiczne poruszanie się samochodami, ale korzystnie wpłynąłby na samą gospodarkę. Szczególnie, że takie pojazdy uchodzą w tej chwili za najbardziej ekologiczne rozwiązanie, jakie do tej pory wymyślono.