Aż 60% dzikich gatunków kawy jest zagrożone wyginięciem z powodu zmian klimatycznych i ekspansji człowieka. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Królewskiego Ogrodu Botanicznego w brytyjskim Kew.

Ustalili oni również, że  próbki ziaren blisko połowy kaw nie są przechowane w żadnym banku nasion. Możliwe, że dlatego, bo większość tych banków jako metodę konserwacji stosuje zamrażanie, a tego nasiona kawy nie wytrzymują.


Dzikimi kawami musimy się przejmować, mimo, że pijemy kawę wyhodowaną na plantacjach. Ale i tę coraz trudniej jest uprawiać, gdyż wymaga określonej wysokości, temperatury, wilgotności i opadów. Te czynniki, z powodu ocieplania klimatu, z każdym rokiem są coraz bardziej niemożliwe do przewidzenia. Okresy suszy są coraz dłuższe, a to wyraźnie obniża wydajność plantacji. Dlatego na liście zagrożonych gatunków kaw znajduje się popularna arabika.


Dodatkowym zagrożeniem dla upraw tego gatunku kawy jest tzw. rdza kawy. Wywołuje ją infekcja grzybem Hemileia vastatrix, a jego rozwojowi sprzyjają upały. Największe problemy z tego powodu mają plantatorzy z Kolumbii.


Im mniej gatunków roślin, którym zagrażają zmiany klimatyczne i ekspansja człowieka na nowych terytoriach, tym trudniej będzie znaleźć takie, które można dostosować do potrzeb uprawy. Spośród 124 gatunków kaw do uprawy i spożycia nadaje się obecnie tylko arabika i robusta.


Kawa jest bardzo ważnym towarem eksportowym m.in. Brazylii i Etiopii. Dla gospodarek tych krajów załamanie produkcji kawy  byłoby więc sporym ciosem. Ale nie tylko, bo biznes związany z kawą w skali globalnej jest wart ok. 100 mld dolarów. Mniej więcej jedna trzecia światowej produkcji kawy trafia do Europy.


Polski rynek kawy jest wart ok. 5,3 mld zł, herbaty ok. 2 mld. 70 proc. polskich konsumentów wybiera kawę mieloną, a połowa nie pije innej.