Był już bon turystyczny, który pozwalał na wakacje na koszt rządu. Teraz rozważa się wprowadzenie podobnego bonu tylko dla gastronomii.

Przypomnijmy, że od kliku miesięcy restauracje nie mogą przyjmować gości, lecz tylko wydawać posiłki na wynos, a przedłużające się obostrzenia wcale nie pomagają branży, a jedynie powodują coraz większe straty. Nieoficjalnie wiadomo, że rozmowy nad wprowadzeniem takiego bonu trwają, chociaż jak zaznacza premier Morawiecki największym wsparciem dla przedsiębiorców to m.in. zwolnienie ze składek ZUS oraz postojowe i inne środki wspomagające. Jednak nadal trwająca pandemia COVID-19 zmusza rząd, do szukania innych rozwiązań, które wsparły by lokale gastronomiczne. 

Bon miałby funkcjonować podobnie jak bon turystyczny. Dostępny miałby być  w formie elektronicznej, a będzie można zrealizować go w lokalach gastronomicznych, wydając otrzymane w ten sposób środki na zakup posiłków. Ale nadal nie wiadomo czy bon dostępny będzie jedynie dla osób zatrudnionych na etacie, czy też przysługiwałby niezależnie od zatrudnienia, czyli np. również osobom prowadzącym jednoosobowe działalności gospodarcze czy osoby na umowie o działo czy zlecenie. Na razie również nie wiadomo, czy zasady jego przyznawania byłyby podobne jak w przypadku bonu turystycznego. Przypomnijmy, że wartość bonu turystycznego, który ma być  tu pierwowzorem, jest uzależniony od liczby dzieci w rodzinie. Wartość bonu byłaby  zatem wielokrotnością kwoty 500 zł. Czy podobnie będzie w przypadku bonu gastronomicznego? Czy może zostanie tu wprowadzone inne rozwiązanie np. takie jakie wprowadził rząd Wielkiej Brytanii w ubiegłym roku, gdzie rząd finansował 50% wartości rachunku wystawionego przez restaurację.

Niestety, na razie wszystkie szczegóły pozostają w sferze domysłów, a rząd nadal jest w trakcie dyskusji jak pomóc tej  branży, na ich decyzję musimy jeszcze poczekać.