Jesteśmy w trakcie dopiero opadającej fali. Nie wyobrażam sobie, byśmy zdjęli maseczki. Ich zdjęcie na powietrzu oznacza, że część ludzi przestanie je nosić także wewnątrz pomieszczeń – mówi minister zdrowia Adam Niedzielski w wywiadzie opublikowanym w środę w "Rzeczpospolitej".

Niedzielski pytany był o scenariusz otwierania gospodarki w maju. "Zdecydowaliśmy, że pójdziemy w kierunku twardego harmonogramu, który będzie wyznaczał kolejne etapy luzowania. Braliśmy pod uwagę, by decyzje uzależniać od średniej tygodniowej liczby zakażeń na 100 tys. mieszkańców. Ale trudno przy takiej zmienności pandemii budować dłuższy plan. Tymczasem widać oczekiwanie społeczne, by przedstawiać kolejne kroki nie z tygodnia na tydzień, ale jako pewien dalekosiężny plan.

"Zapewne będziemy wyznaczać plan z perspektywą przełomu maja i czerwca. Ostatnie etapy otwierania gospodarki, które będziemy proponowali, będą miały miejsce z końcem maja, a w praktyce nastąpią z początkiem czerwca. Mówimy więc o perspektywie mniej więcej 5-6-tygodniowej.

Poinformował, że "decyzje są podejmowane jako wypadkowa wiedzy, jaką posiadamy na temat tego, które z obostrzeń są bardziej krytyczne, a które mniej. I to nie tylko z punktu widzenia transmisyjności wirusa, ale generowania mobilności ludzi i jednocześnie potrzeb gospodarczych i społecznych. Absolutny priorytet ma tutaj edukacja" - dodał.

Pytany o nakaz noszenia maseczek na zewnątrz, wyjaśnił, że "w tym przypadku brana jest pod uwagę częstotliwość występowania wirusa w kraju i szerokość transmisji". "Jeśli mamy wysoki poziom zakażeń, to maseczki są wskazane, bo wtedy prawdopodobieństwo trafienia na zakażonego jest o wiele większe – niezależnie od tego, czy jesteśmy na wolnym powietrzu, czy w pomieszczeniu. Jeśli jesteśmy w trakcie wzbierającej, ale i dopiero opadającej fali, nie wyobrażam sobie, byśmy wszyscy zdjęli maseczki. Ich zdjęcie na powietrzu oznacza, że część ludzi przestanie je nosić także wewnątrz pomieszczeń" - dodał.

Na pytanie o czy zasady noszenia maseczek zostaną poluzowane, odpowiedział, że "tak, prawdopodobnie w zależności od parametrów dotyczących liczby czy częstotliwości występowania zakażeń".

"Z naszego punktu widzenia najistotniejsze jest to, żeby seniorzy się szczepili. Chcemy puścić dodatkowy impuls dla grupy 60 plus, bo tu prawdopodobieństwo hospitalizacji jest dość duże. Tu trzeba zdwoić wysiłki. Obecnie nam wychodzi, że w grupie 60–69 zaszczepiło się bądź zarejestrowało ok. 55 proc. osób, a w tej 70 plus – 70 proc." - powiedział Niedzielski.

"Chcemy lekarzy rodzinnych zachęcić do docierania do osób, które są niezaszczepione. Porównamy też listę osób zaszczepionych z rejestrem osób ubezpieczonych. Będziemy starać się aktywnie docierać do nich sami" mówił. "Przygotowujemy akcję powiadamiania telefonicznego. Działać ma też kampania medialna i outdorowa" - dodał. (PAP)