Już za rok, pod koniec 2020 r. przy naszych drogach stanie mnóstwo nowych urządzeń rejestrujących. W dużej części zafundowała je nam Unia Europejska.

Inspekcja Transportu Drogowego dostała bowiem zgodę na to, żeby wykorzystać unijne pieniądze na rozbudowę tak lubianych przez kierowców sieci fotoradarów.

Ten projekt zakłada, że ilość urządzeń rejestrujących prędkość i przejazd na czerwonym świetle wzrośnie o kilkaset sztuk. Teraz jest ich w całym kraju 430, a dzięki unijnemu dofinansowaniu będzie ich dwukrotnie więcej i zostaną umieszczone na specjalnych masztach. Oprócz tego będziemy mieli 30 systemów odcinkowego pomiaru prędkości, 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle i 30 nieoznakowanych radiowozów. Słowem, drżyjcie piraci drogowi.


Ten projekt będzie kosztował 162 mln zł i będzie służył „zwiększeniu skuteczności i efektywności systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym”.

Inspekcja Transportu Drogowego sama nie byłaby w stanie sfinansować takiej inwestycji i dlatego wystąpiła z wnioskiem o fundusze z UE. W lutym br. złożono stosowne dokumenty w Centrum Unijnych Projektów Transportowych, które teraz wydało pozytywną decyzję. – Jeszcze w tym roku zostanie podpisana umowa o dofinansowaniu UE dla tego projektu – obiecuje Łukasz Wenerski z Centrum. ITD może liczyć na maksymalną, czyli 85-proc, refundację tej inwestycji.

WCentrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym zapewniają, że nowe fotoradary staną przy polskich drogach w drugiej połowie 2020 r. albo na przełomie 2020 i 2021 r. – Ale proces instalacji takiego urządzenia, po wskazaniu jego lokalizacji może trwać nawet rok – tłumaczy osoba z CANARD.

Z danych za trzy kwartały tego roku wynika, że w CANARD zarejestrowano 863 tys. naruszeń przepisów drogowych (w tym 34 tys. dotyczyły lekceważenia czerwonego światła oraz 74 tys. wykroczeń zarejestrowanych przez odcinkowy pomiar prędkości. Z tych powodów wezwano 685 tys. właścicieli pojazdów i wystawiono 302 tys. mandatów (ale są wśród nich także wykroczenia popełnione jeszcze w 2017 r.). Dla porównania – w całym 2017 r. wystawiono 415 tys. mandatów.

Krokodyle nie oddadzą fotoradarów

Inspekcja Ruchu Drogowego musi teraz zdecydować, gdzie postawi nowe urządzenia. Problem polega na tym, że rząd chciałby wszystkie urządzenia przekazać policji, ale na razie jest to mocno wątpliwe.

Czynne fotoradary są obecnie zainstalowane w miejscach, w których „ze względów bezpieczeństwa konieczne jest ograniczenie prędkości”. Wybrano je na podstawie metodologii opracowanej przez ekspertów z Politechnik Gdańskiej i Krakowskiej, określającej m.in. poziom zagrożenia wypadkami, przy uwzględnieniu „aspektów infrastrukturalnych oraz technicznych”.

Możliwe więc, że i tym razem będzie podobnie. Z wcześniejszych zapowiedzi CANARD wynikało, że omawiany projekt zakłada również modernizację już używanych fotoradarów. Z dokumentacji wynika także, że system będzie nadzorował wszystkie kategorie dróg publicznych (krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne), a nie – jak dotychczas – tylko  krajowe.